Rowerem do Czarnogóry – myśli z trasy

4
14454073_10154394103324718_299190810_o

Dziś trzasnąłem prawie 190km. Myślałem że nie mam ognia dupie, a okazuje się że jest całkiem inaczej. Zobaczymy czy bede jutro taki mądry jak wstane.. niby nie naciskałem na maxa, ale na takim dystansie dawno się nie odpychałem.

Historia z dnia dzisiejszego. Położyłem się pięknie na trawce za stacja benzynowa. Żłopie sobie kawine i przyszedł Pan pracownik na szluga. Pyta dokąd tak pędzisz piękny nieznajomy.. Odrzekłem do niego: do Czarnogóry miłościwy Panie. Pyta gdzie jest ta Czarna Góra, bo nie słyszał o czymś takim nigdy. Mówię, że to takie państwo graniczące z Chorwacją i Serbią miedzy innymi. Mówi o Cie chuj.. sam jedziesz w taki hardcore? Mówię że tak, że swoje tempo i ze jak człek sam to z obcymi pogada. Rzekł że by się nie odważył. Ja mu powiedziałem że kiedyś też bym się nie odważył, bo bałem się spać nawet kiedyś w samochodzie na parkingu.

Poruszył też bardzo ważna kwestie, jednocześnie wylewając miód na moje uszy. Pyta taki kawał drogi i tak mało rzeczy? Mowie mu ze jakbym mial mniejszy namiot i spiwór to w ogóle byłaby gitarka. Bardzo się zdziwił życząc serdecznego powodzenia.

Pięknie sobie myślę leżąc dziś jeszcze na łóżku. Nie dość że nauczyłem się już chyba pakować to znowu mogę przyciskać trochę mocniej organizm. Pewność siebie wraca.

Czarna Góra też miły akcent dnia :-)

#rower #podróż #szosa#kolarstwo #trip #wyprawa

14354908_979809445479192_3784408732153048629_n 

Plan naprawczy- taki tytuł dzisiejszego posta.

Nie czując się jeszcze w pełni w podróży bo wczoraj spałem u ‚siebie’ miałem jeszcze luz i rezerwę. Dziś wiec tez zaczęło się powoli. Trochę porobiłem to i tamto czyli nic – niby coś tam u babci i zrobiła się 12:30. Jadę sobie powoli zajarany życiem, ale przed wyjazdem postanowiłem, że pojadę dziś krótką drogą. No i dupa ledwo 100km uciułałem, bo zgubiłem się pierdylion razy a przy okazji przeprawiałem się rowerem szosowym po szutrach – mordęga. Nie ma dróg na skróty i dobrze, że sobie o tym przypomniałem na początku jednocześnie dając sobie żółtą kartkę za rozproszenie.

Tak się wkurzyłem że pod koniec dnia mówię do siebie – koniec zabawy wyprawa to nie żarty trzeba ładować kilometry i cieszyć nimi japę, a przy okazji gały pięknymi widokami, a nie płakać że się zgubiłem albo szeptać pod nosem kurwa w którą stronę.

Od jutra wchodzi na ostro nowy tryb. Wstaje na baczność rano jak kogut, cisnę dzień jak trzeba. Jutro jestem na rowerze już o 5:30 więc pomysl o mnie jak będziesz wbijać poranną drzemkę na dodatkowe 5minut. 😉

Nie ma bata jutro muszę być na Słowacji. Kim jesteś? Jestes zwycięzca! :-) #rower#mapa #podrozrowerem #podróż#wyprawa #wyjazd #motywacja

14292367_981305568662913_1437705866173759970_n

Zachody słońca na rowerze

Nie powiem nie ma wielu tak przyjemnych rzeczy jak jeżdżenie rowerem po górach przy zachodzie słońca. Patrzysz se na zachód, patrzysz se na cień roweru i leci się luźno pięknie i przyjemnie.

Stanąłem więc na szczycie góry rozbiłem namiot i o 20 było juz ciemno. Zjadłem makaron i leżałem. Teraz (rano) mogę się śmiać, ale parę razy się poderwałem, bo zdawało mi się że jakieś zwierza chodzą. Schiza człowieka który dawno nic nowego nie przeżywał i zapomniał, że to tylko natura. Teraz się śmieje z siebie i myślę jaki to człek głupi, że zwierzątek się boi czy szelestu foli którą przykryty jest rower. Normalne ale ze wszystkim trzeba się mierzyć na nowo.

Dobrze idzie, dziś już będę na Węgrzech. Pogoda się sra ale mam nadzieję że mnie oszczędzi. Na Słowacji stanąłem rano w sklepie kupić coś do jedzenia na szybko. Była przy sklepie melina. 8:00 tłok jak siemasz i walą lufy z bronkiem. Trochę taka mordowania, ale lubię siedzieć z lokalesami i obserwować towarzycho. Wypiłem kawę – lure jak nie wiem ale spoko tak miało być.

Plan naprawczy działa a ja lecę dalej bo przygody czekają, kilometry trzeba robić a przede wszystkim trzeba mierzyć się z głupimi przyzwyczajeniami wygody.

Ahoj!

#wyprawa #rower #namiot #góry#zachód #slonce

14294882_1169012219835986_1541462678_n

Nowy kierunek czyli Rafting na rzece Tara w Bośni.

Plany lekko zmieniły. Dziś ruszylem z Miskolca pociągiem w kierunku granicy z Serbią gdzie zamierzam spędzić noc. Jutro znowu kolka będą się toczyć. Taka jest decyzja bo jeśli chce zrobić spływ w Bośni to muszę tam być w środę. Jeśli mnie moje obliczenia nie myślą to w poniedziałek i wtorek muszę najechac w okolicach 500km. :-) zobaczymy jak to wyjdzie ale na tym Raftingu byłem 5lat temu i było zajebongos.

Budapest ostatnio odwiedziłem 15 lat temu. Dziś mnie nie zachwycił bo musislem przebijać się z jednego końca na drugi przez 2h jakieś 17h. Ścieżki roperowe choć słabej jakości to mają elegancko ogarnięte. Hej wczoraj dmuchalemw balonik na Słowacji i kazali mi zapłacić tzw pokutę 20euro za jazdę droga która niby nie można jechać. Dziś gadałem też w Budapescie z dwoma Niemcami którzy przyjechali na antycznych rowerach armii szwajcarskiej z 1945r. Kozackie te rowery mieli i powiedzieli że jestem pierwsza osoba która tym się zachwyciła. No nic Niemcy mówili że właśnie z tą policja w Słowacji to straszne cyrki i że to norma. ..Kaszaneczka nie mam co jeść a jadłem tylko śniadanie. Na szczęście mnie to strasznie juz nie boli bo już drugiego dnia zdążyłem sie przelaczyc w stan małej ilości jedzenia i przetrwania. :-) Zapitka w postaci wody daje radę.

Ahoj Dobrodzieje!

#wyprawa #Węgry #pociąg #adventure#rower

3h na rowerze w Belgradzie

 

https://www.instagram.com/p/BKi7DcvBLkO/?taken-by=ultra_strakman

#serbia

Belgrad przekozak. Jadę szybko na pociąg. Miałem 3h na zwiedzenie Belgradu i w udało to się w dużej mierze. Polecam. Cd. Nastąpi: -)

Słońce wróciło ; -)#Czarnogóra

14334282_656642554512466_1223942086_n

Czarnogóra, Serbia i Bośnia to kraje zasugujace na oddzielnego specjalnego tripa. Czarnogóra to istny hardcore jeśli chodzi o jazdę rowerem ale za to widoki pierwsza klasa. Może w przyszylym roku :-)

Uwielbiam dodatkowo Serbię i Czarnogóre za to, że ludzie mówią tu po angielsku.

Na przyszłe wyjazdy muszę sobie kupić jakiś porządny GPS rowerowy, bo bez tego ciężko idzie, a tak można nabijać kilometry jeszcze szybciej.

14350875_589400594565107_2480117148404416512_n

#Czarnogóra #góry #most

Zajarany jestem swoim tripem jak nie wiem. Oby udawało się To robić jeszcze częściej. Już mam kolejne pomysły na coraz to fajniejsze tripy.

Czasem słońce czasem deszcz. Trzeba jednak umieć wymyślać nowe przedsięwzięcia nawet gdy będzie zima. Zatem jeszcze pobujam się na miejscu tutaj do piątku. Skleja filmik :-) i planuje coś innego. Nie ma zamulania.

14279118_1046858882098958_8246776768157974528_n

Ależ cudownie luźne barki się zrobiły po tym bronku.

Już wracać czas :-( od razu jakaś taka nostalgia się włącza.

About author

Adam Sułowski

Adam Sułowski to Ultra Triathlonista, Organizator Hunt Run - Polowanie na Biegaczy, autor Ultra Kukbuk StrąkMan'a i Time 2 Tri i przede wszystkim StrąkMan. Moim celem numer jeden jest wyścig na dystansie UltraMan - 10km pływania, 421km jazdy na rowerze, 84km biegu. Planem numer jeden są Mistrzowstwa Świata UltraMan na Hawajach. Misją jest znalezienie balansu w życiu między tym co nierealne i osiągalne poprzez przemierzanie drogi z punktu A do punktu B. Coraz częściej dostrzegam jednak, że: "Sztuka życia polega na tym by cieszyć małym, a wytrzymywać najgorsze." W.H. Double IronMan Finisher - 7,6km pływania + 360km jazdy na rowerze (avs 31,1km/h) + 84km bieganie - 23h53min! UMUK Finisher- 10km pływania + 421km jazdy na rowerze + 84 bieganie

4 comments

  1. Janek 7 października, 2016 at 12:33 Odpowiedz

    Adam, piękny trip, gratulacje za wytrwałość i siłę ducha bo u Ciebie ona chyba jeszcze mocniejsza i ważniejsza niż kondycha:) Pozdrawiam i oby tak dalej!

  2. Dżerzi 12 października, 2016 at 20:42 Odpowiedz

    Od kilku tygodni czytam sobie co tu mogę znaleźć, oglądam filmiki na youtub-ie i jest mi dobrze. Cieszy mnie ten pozytywny przekaz i cieszę się z tego że ty się cieszysz.
    Ps. jak ci poszły Hawaje bo nie mogę nic wygooglać?

    • Adam Sułowski 13 października, 2016 at 10:46 Odpowiedz

      Będąc w Tajlandii złapałem fatalną i głupią kontuzję nie związaną z treningiem. 3 miesiące unieruchomienia i długa rehabilitacja. Wciąż jeszcze niestety nie biegam, ale pracuje nad tym. Hawaje niestety odleciały na kiedyś.Ale żeby nie było zamierzam walczyć w kolejnym roku 😉

Post a new comment

Przeczytaj także

DSC_0249

Skąd wziąć pewność siebie?

Startowanie z robieniem czegoś nowego to taka ekscytująca duża niewiadoma. Pamiętam jak 5 lat wyszedłem na mój pierwszy trening biegowy. Stwierdziłem, że będzie to długie ...