Po co sportowcowi amatorowi psycholog?

2
SAMSUNG

Cała sztuka polega na tym abym znaleźć balans w tej podróży z punktu A do punktu B.

A —————————-> B

Pamiętam jak dobrych wiele lat temu w telewizji mówili, że Małysz pracuje z psychologiem. Później coraz częściej słyszało się o piłkarzach i wszelkiej maści sportowcach. Dziś ja jako amator przyznaję się, że niedawno sam byłem na kilku sesjach. Moje spojrzenie na to jest takie, że jest to niezły sposób na znajdowanie nowego poglądu na to co się robi i przede wszystkim dlaczego się to robi. Można dzięki temu przyjrzeć się z oddali na czym koncentrujemy swoją uwagę i dlaczego sprawy mają się tak jak się mają, a nie inaczej. Dlaczego nie jest lepiej i czy wszystko nie odbywa się zbytnio na wariata. Czy lepiej w danej chwili zająć się czym innym robiąc krok w tył żeby za jakiś czas zrobić 5 do przodu. Dziś śmiało polecam taką wizytację każdemu.

Psycholog, mentor, coach

To trzy różne specjalizacje. Z psychologiem rozmawiasz o życiu i problemach – segregujesz podstawę. Z mentorem, czyli expertem w danej dziedzinie rozmawiasz o wynikach i Twoich działaniach. Pytasz co można zrobić lepiej i jakie są jego praktyki. Z coachem jedziesz z koksem wyznaczając cele i je realizujesz. Ja póki co chciałem się dowiedzieć trochę o podstawach, bo motywacji do działania nigdy mi nie brakuje.

 Balansowanie

Czeto koncentrujemy się na naszej pracy, ale w nieodpowiedni sposób. Zbyt wiele rzeczy nas rozprasza. Pytanie czy rozprasza nas, bo chcemy robić i mieć wszystko czy nie możemy się zdecydować na jeden kierunek i cel w którym będziemy podążać. W życiu takiego amatora jak ja i pewnie Twoim też jest bardzo duże rozwarstwienie odnośnie tegoż balansu. Od dawna staram się znaleźć poziom i odpowiedzieć sobie na pytanie czy warto trenować na zabój i startować w zawodach, które uwielbiam. Czy porzucić obecne życie w 100% jeździć, podróżować i robić co się lubi. Wszystko przy tzw. downshiftingu, czyli rezygnacji tak naprawdę z komfortu w jakim się żyje za cenę wolności i akceptowania rzeczywistości.

Czy nie wprowadzamy dodatkowego stresu w nasze życia myśląc, że trening to właśnie część bilansująca i odstresowująca tego całego rumoru w życiu codziennym. Osoby które trenują 3 x 30min x 130bpm nie mają z tym problemu. Człwiek trenujący jednak te 10h tygodniowo już sie szarpie. Jak sie szarpie to nie ma błysku jeśli robi się coś na siłę. Nie ma się tego ognia i zaparcia, bo jest jakieś ale.. Temu zawsze warto się przyjrzeć i zastanowić. Temu właśnie służy psycholog. Oczywiście możesz też porozmawiać z przyjacielem, matką czy partnerem. Nie będzie to jednak pogląd bezstronny, bo każdy chce dobrze dla Ciebie.

Co daje praca z psychologiem

Nie sądziłem, że sam kiedyś będę uczęszczał na takie pogawędki, ale wymiana zdań z kimś z poza kręgów to bardzo dużo wartość, która może dać odpowiedź na nurtujące nas problemy. Poniżej kilka moich przemyśleń:

Mam nowe spojrzenie na to co robię i jakby potrafię przyjrzeć się temu z daleka. Przyglądanie się temu z daleka ze swojego punktu siedzenia daje dobry obraz. Bo inaczej zamykasz oczy na cel i przyjmujesz bodźców z zewnątrz. Ja w swoim życiu jestem 0-1 (zero jedynkowy) lub skrajny. Albo coś robię na maxa albo nie robię. Tyczy się to wszystkich dziedzin w życiu i zachować. Przez to zaczynam działać jak maszyna i nie dbam o wiele innych spraw. Teraz nakręciłem się na MŚ na Hawajach, które są do zrobienia w 2016. Wciąż brakuje mi zaplecza na taki wyjazd, ale idąc na zabicie wszystko sie da zrobić. Lubię iść na zabicie i to niesamowite jak tą drogą można zajść daleko, ale pytanie czy to ma sens, bo zawsze odbija się na różnych dziedzinach życia. To jest tak, że jest się sobie managerem, sekretarką, trenerem, i sportowcem w jednym. Marnuje się często czas na maile, spotkania i telefony. Do tego trzeba jeszcze coś tam pracować. To wszystko odbija sie poziomie sportowym, relacjach z ludźmi itd. Nie jest się w stanie skończyć rozpoczętych już dawno projektów przy, których niewiele brakuje. Dlatego w tym roku Hawaje chyba odpuszczę – da mi to na maksa więcej wolności. Obiorę inny kierunek, a czas na UltraMana na Hawajach jeszcze przyjdzie.

Nie zdajesz sobie sprawy, że wiele fajnych rzeczy odkładasz na bok. Cieszę się, że pojechałem na wyprawę rowerową w zeszłym roku. W tym roku jadę do Tajlandii i wiem, że większą frajdę w życiu daje mi podróżowanie i trenowanie. Dzięki temu znowu stałem się bardziej otwarty na robienie nowych rzeczy, nie zamykanie się w jednym miejscu i koncentrowanie sie tylko na najważniejszych niby celach. Świat jest wielki i trzeba żyć.      

Oprócz sportu jest też praca. Mam taki projekt, który ciągnie się od dawna za mną. Teraz zdejmując trochę uwagi z triathlonu z mogę go zrealizować. Udało mi się znaleźć ludzi chętnych z którymi go zrealizuję i tu trzeba popchnąć trochę energii. Przypomniał mi się ostatnio akapit z książki którą kiedyś czytałem: Kiedy robisz na raz dobrze 5 rzeczy to 3 z nich mogą wyjść kozacko. Lepiej zatem robić tak żeby się nie narobić.. 

Arbitralna osoba. Psycholog to osoba z zewnątrz. Nie jest z Twojego środowiska, nie jest arbitralna. Jest przede wszystkim wyjęta z zewnątrz. Nie powie Ci tak jak kolega – weź nie pierdol. Pogadasz se i dojdziesz do własnych poglądów i przekonań. Najważniejsze będzie to, że będą Twoje co da Ci więcej pewności i utwierdzi Cie w tym co robisz. Dzięki takiej rozmowie jesteś w stanie zdać sobie sprawę na czym Ci zależy i będziesz rozwalać system swojego każdego „średniego” czyniąc go lepszym o 100%.

Podsumowanie

Na początek końca chciałbym podkreślić, że nie byłem u psychiatry tylko u psychologa. Nic mi nie dolega tylko potrzebowałem sobie pogadać. Dobra rozmowa i wymiana myśli zawsze służy człekowi.

Zastanów się czy stojąc na linii startu jesteś zadowolony ze swoich przygotowań i postawy, a same zawody są frajdą. Uczucie, że z każdego kroku bucha pewność siebie, daje najwięcej zadowolenia. Nie patrz co robią inni żeby coś tam zaliczyć, czy odhaczyć, czy zrobić jakiś czas. Miej swój rozum, własne zadowolenie z siebie i podziwiaj innych za ich pasje. Szukaj błysku, ognia i zadowolenia z samego siebie.

Coaching – to jest coś co z chęcią rozważę jeśli zdecyduję, że potrzebuję wsparcia w swoich dążeniach i będę miał problem z wyznaczaniem celów. Na pewno warto go rozważyć jeśli brakuje motywacji. Nie byłem, nie będę się na razie mądrzył.

Życzę Ci żebyś jak najlepiej przemierzał/a swoją podróż z punktu A do punktu B  

W poniższym filmie zobaczysz moje przemyślenia podczas podróży rowerem kiedy byłem przetrenowany. Polecam fragment 9min28sek 

About author

Adam Sułowski

Adam Sułowski to Ultra Triathlonista, Organizator Hunt Run - Polowanie na Biegaczy, autor Ultra Kukbuk StrąkMan'a i Time 2 Tri i przede wszystkim StrąkMan. Moim celem numer jeden jest wyścig na dystansie UltraMan - 10km pływania, 421km jazdy na rowerze, 84km biegu. Planem numer jeden są Mistrzowstwa Świata UltraMan na Hawajach. Misją jest znalezienie balansu w życiu między tym co nierealne i osiągalne poprzez przemierzanie drogi z punktu A do punktu B. Coraz częściej dostrzegam jednak, że: "Sztuka życia polega na tym by cieszyć małym, a wytrzymywać najgorsze." W.H. Double IronMan Finisher - 7,6km pływania + 360km jazdy na rowerze (avs 31,1km/h) + 84km bieganie - 23h53min! UMUK Finisher- 10km pływania + 421km jazdy na rowerze + 84 bieganie

2 comments

  1. Paweł Blakiewicz 13 stycznia, 2016 at 15:09 Odpowiedz

    Fajny artykuł. Swoją drogą temat coachingu nie jest mi obcy – sam jestem coachem :)
    Dobre podejście – psychologa nie ma się co wstydzić. Zawsze mówię ludziom-„boli Cię noga – walisz do ortopedy, boli bańka-do psychologa”. Ale w polskiej kulturze to ciągle jakieś tam „tabu”. Co do zajęć rozwijających naprawdę dobry jest ukierunkowany coaching. Ktoś kto się zna.. a tak w ogóle ciekawe że psycholodzy łączą już bieganie z terapią. można o tym sobie poczytać tu: http://dynamicrunningtherapy.co.uk/

    Pozdrowienia!

Post a new comment

Przeczytaj także