Ile kosztuje miesiąc życia w Tajlandii?

8
krawędź

Stań czasem na krawędzi życia i zrób krok w jedną słuszną stronę, a nie pożałujesz..

Możesz przyjechać do Tajlandii być królem życia przez 2 tygodnie. Możesz przyjechać do Tajlandii zrobić trip życia za grosze. Możesz jednak przyjechać do Tajlandii, znaleźć spokój ducha, odrzucić co niepotrzebne i cieszyć się każdym dniem w raju i zostać tu na dłużej. Zachęcam Cię do tej ostatniej opcji, a Królem Życia, Panem i Władcą zostaniesz przy okazji. Ten wpis ma prowadzić Cię w tą stronę, że można żyć zagranico w fajnym miejscu, pracować zdalnie i korzystać z życia. Wszystko w Twoich rękach spójrz więc na swoje dłonie i zacznij działać.

Gwoli wstępu

Na początek powiem Ci jak zawsze, że życie to wybór. Wszyscy jesteśmy inni i mamy inne wymagania od siebie, innych i świata. Warto zawsze jednak być na TAK i próbować nowych rzeczy. Ja chcę Ci pomóc w wyjeździe więc zadam Ci parę pytań i sam odpowiem na niektóre z nich, a później przedstawię Ci fakturę za miesiąc mojego życia. Stoi?

Zrzut ekranu 2016-01-31 o 15

Pytania pomocne

Ile kosztuje Cie życie na miejscu w Polsce i na co wywalasz pieniądze? Jestem fanem szukania oszczędności w groszach i mierzenia efektywności wydawanych pieniędzy. Jakie masz wymagania od siebie, życia jakie masz ambicje i jaki jest Twój cel podróży? Może rzuciła Cie kobieta? Możesz masz jakiś inny impuls? Męczy Cię to co robisz codziennie i chcesz sie wyrwać z weekendowego zachlewania pały? Musisz zdać sobie sprawę, że nic Cie nie trzyma na miejscu, zorganizować się tak żeby mieć „jakieś” wpływy co miesiąc i możesz przeżyć tutaj życie, rok lub parę miesięcy. Doświadczenie na pewno bezcenne więc pomyśl spójrz na swoje ręce i niech stanie się to rzeczywistością.

Z wielu rzeczy będziesz musiał/a zrezygnować (lub nie, jeśli dobrze się zorganizujesz), ale czasem lepiej zrezygnować i żyć w raju niż codziennie budzić się niewyspanym/ą i zaczynać dzień od soczystego: „kurwa, ja pierdole”. To taki prawdziwy poranek każdego z nas żyjącego w pędzie.

Można zrobić wyprowadzkę do Rajlandii po mega kosztach i akceptować rzeczywistość taką jaka jest lub wydawać na prawo i lewo. Ja należę do osób które oszczędzają na groszach i cieszą się małymi rzeczami. Moje pierwsze słowa, gdy zjadłem po raz pierwszy tutaj banana brzmiało: O kurwa jaki słodki i gęsty banan. W życiu codziennym nie jadam raczej na mieście, rzadko chodzę do kina, kupuje tylko pożyteczne rzeczy – albo drogie i porządne, albo tanie mega na chwile gdy się bez tego nie obejdzie. W ten sposób decyduję się na trochę mniej by czasem mieć więcej. 

SAMSUNG CSC

My lifestyle

Rozmawiamy obecnie o przystanku pt. Chiang Mai, Tajlandia. Mieszkam w pokoju z dużym łóżkiem. Kuchnie mam na balkonie – właściwie to zlewozmywak. Na codzień jem dużo ryżu, ziemniaków, bananów i zieleniny i różnych innych kolorowych owoców.Wstaje wcześnie rano pracuje przy kompie. Kiedy robi się jasno uderzam na poranny trening ubrany w krótkie gacie i lekką koszulkę. Rano jeżdżę rowerem lub biegam. Pływam zazwyczaj w południe na basenie open air. Narzekam czasem, że woda jest zimna, ale pocieszam się faktem, że na zewnątrz jest temperatura +30C. W pokoju mam dużo świeżych owoców. Dużo zieleniny i soki z świeżych pomarańczy stoją w lodówce. Zazwyczaj trenuje dwa razy dziennie i przeplatam to z pracą na kompie. Wszędzie jeżdżę rowerem. Pieniądze wydaję tylko na jedzenie, spanie i ewentualne coś czego potrzebuje np łyżka i pojemnik na jedzenie.

Na mieście tutaj można jeść i jest to dość tanie. Zupki dostaniesz po 3zł, michę ryżu od 50gr do 1zł, potężnego szejka z samych owoców – około 0,75L przydrynisz za 4zł. Kawa jest stosunkowo droga – 2,5zł – 4zł. Ja jestem fanem tutaj kupowania półproduktów i robienia z nich obiadów i śniadań. Idziesz pod taki duży hangar – „lokalny bazarek” na każdą dzielnię i kupuje gotowy ryż, czasem gotową potrawkę warzywną, do tego kupuję warzywa. Jestem fanem ala salad story, gdzie wrzucasz w pudełko jedzeniowe wszystkie warzywa, które masz i dodajesz do tego zimnioki lub ryż. Rano jem zawsze ryż z bananmi, a przez resztę dnia te salad strony lub same owoce.

Dobra rada od wujka o której często się zapomina brzmi: zależy gdzie Cie dupa niesie czy to centrum, czy to wioska – możesz wydać albo więcej albo mniej. Jak mówi stare dobre przysłowie: „Oszczędza się na groszach, a nie milionach. Ja nie lubię za nic przepłacać, a marne usług irytują mnie na potęgę.  

Jak się tu znalazłem?

Nie będę przedłużał. Sam właściwie nie wiem. Chciałem pierwszy raz w życiu przeżyć zimę w ciepłym miejscu, gdzie będę mógł pracować zdalnie i odpowiednio się przetrenuje do startów w zawodach. Nie chciałem jechać ani do Hiszpanii ani Portugalii i wydawać kasy w euro. Tajlandia okazała się najlepszym wyborem tym bardziej, że miałem tu ziomka funkcjonującego na miejscu, który zniósł wszelkie „bariery wejścia”. Co tu dużo mówić, przyjechałem na gotowe i jestem tu. Trochę się tego obawiałem, przed samym wyjazdem i chciałem nawet parę godzin przed wylotem zrezygnować o czy przeczytasz tutaj. Mógłbym się rozpisać jeszcze na wiele drobnych i pisać o obawach jakie miałem przed przyjazdem do tropikalnego kraju, ale przejdźmy do tego co najważniejsze czyli do samego „białka” (śmiech). Na szczęście nie okazałem się ciapciusiem.

Zanim przeanalizujesz moje wydatki chciałbym zaznaczyć, że ja tu nie cierpię i dobrze się mam z tym jak żyję. Nie głodzę się i jestem z tym wszystkim mega szczęśliwy. Wiem, że dla wielu osób byłoby to ciepienie, ale dla mnie na szczęście tak nie jest. Moje wydatki pt. „Inne” to naprawdę cała masa rzeczy. Jak będziesz zainteresowany/a rozbiciem punktu „inne” na drobne to daj znaka. Zrobię o tym oddzielny wpis.

Podstawowe wydatki

x

Dziennie [kg, litry]

na tydzień

na miesiąc

woda

4 litry w cenie 50gr

3,50 zł

14

banany

30,00 zł

120

ryz (gotowy z restauracji)

2szt po 1zł

14,00 zł

56

ziemniaki

1szt. po 2zł

14,00 zł

56

zielenina

7,00 zł/kg. Ja jem 2kg na tydzień

28

inne

50zł na tydzień: owoce, kokosy, szejki, soki, tofu, pomidorki, ogórki, kolendra itp

200

   

Razem

474

To były takie różne wydatki, a poniżej koszty stałe. Dodałem tam też basen, ale jak będę na wyspach to będę pływał open water z bojką z wyspy na wyspę. Brzmi super prawda?

Koszty stałe

czynsz za mieszkanie

500,00 zł

basen

6zł jednorazowe wejście X 12sztuk = 72zł

telefon 2Gb

20,00 zł

ubezpieczenie

44,00 zł

Razem

636,00 zł

Chatę można ogarnąć nawet taniej, ale przyjemnie jest mieszkać w wygodnym i komfortowym miejscu. W Chiang Mai można ogarnąć mieszkanie nawet za 200zł na miesiąc i żyć z lokalsami. Ja mieszkam w kulturalnym hotelu. Później będę na wyspach i tam hotel/condominium można wynająć za podobną kasę lub trochę więcej. Można też mieszkać w bungallow przy plaży. Co kto chce. Ja mam nadzieję, że uda się wbić do sport center, gdzie jest basen i velodrom itd. Na wyspy z Chiang Mai będę jechał rowerem i kimać będę w guesthousach. Mam nadzieję, że uda się z tego zrobić relację na żywo. Dlatego zachęcam do subskrybowania mojego kanału. Na bieżąco odpowiem Ci na wiele Twoich pytań. Mój kanał znajduje się tutaj – pamiętaj żeby kopsnąć suba, będę wiedział, że ktoś się tym interesuje i chętniej nagram więcej filmów.

W dalszym etapie mojego pobytu w Tajlandii zamierzam zacząć trochę więcej korzystać z różnych atrakcji, które tu są na miejscu. Zrobiłem przed wyjazdem nawet listę rzeczy które zamierzam zrobić tu na miejscu. Mam nadzieję, że się uda. Przeczytasz o tym tutaj. Samo jednak przesiadywania w krainie słońca, jeżdżenie rowerem i bieganie po górach to sama przyjemność. Dzięki temu, że nie jedę na razie z sakwami lub plecakiem jest szansa na przyjrzenie się spokojnie obyczajom, kulturze i ludziom. To jest świetna opcja żeby pokazać Ci, że można żyć w super miejscu, gdzie jedzenie jest kolorowe i organic za grosze, pogoda gwarantowana. Zatem jeśli nie musisz siedzieć w biurze i nie podoba Ci się Twoje otoczenie to wsiadaj w samolot do Tajlandii i żyj. 

To jest prawdziwa kawa na wynos z lodem. Logo prawie jAk Starbax 😉 Take away #coffee #coffeetime #travel #podroz #kawa #regeneracja #sila #kofeina

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Adam Sułowski (@ultra_strakman)

 

Do zastanowienia sie jest czy przyjeżdżasz tu na zabawę, czy raczej żyć w innym kraju i klimacie. Tutaj mimo wielkiego chaosu i pierdolnika ludzie są mega spokojni i mili. W całym tym nieporządku potrafią znaleźć spokój i porządeczek na swój sposób. Ty też się w tym odnajdziesz musisz jednak najpierw zrobić krok w tym kierunku do czego serdecznie Cię zachęcam. Jeśli masz jakieś pytania to pisz w komentarzach, być może zrobię o tym oddzielny wpis.

Tymczasem zachęcam do obejrzenia filmu z mojej podróży. Już końcówka Rumuni.

Enjoy Your Life

Chiang Mai, Thailand, 3 luty 2016

StrąkMan Adam Sułowski

 

About author

Adam Sułowski

Adam Sułowski to Ultra Triathlonista, Organizator Hunt Run - Polowanie na Biegaczy, autor Ultra Kukbuk StrąkMan'a i Time 2 Tri i przede wszystkim StrąkMan. Moim celem numer jeden jest wyścig na dystansie UltraMan - 10km pływania, 421km jazdy na rowerze, 84km biegu. Planem numer jeden są Mistrzowstwa Świata UltraMan na Hawajach. Misją jest znalezienie balansu w życiu między tym co nierealne i osiągalne poprzez przemierzanie drogi z punktu A do punktu B. Coraz częściej dostrzegam jednak, że: "Sztuka życia polega na tym by cieszyć małym, a wytrzymywać najgorsze." W.H. Double IronMan Finisher - 7,6km pływania + 360km jazdy na rowerze (avs 31,1km/h) + 84km bieganie - 23h53min! UMUK Finisher- 10km pływania + 421km jazdy na rowerze + 84 bieganie

8 comments

  1. Kinga 9 lutego, 2016 at 02:23 Odpowiedz

    Niesamowite! Wiem już na co zaczynam odkładać pieniądze :)
    Na jakich stronach można najłatwiej znaleźć informację o lokalnych hostelach/hotelach?
    Pozdrawiam serdecznie i życzę wszelkich sukcesów!

  2. Agata 29 lutego, 2016 at 10:10 Odpowiedz

    Też tak staram się żyć – minimalizm – dwie pary spodni, jedna para butów + buty do treningu/biegania, 3 czarne koszulki… Jedzenie też jak najprostsze bo takie mi smakuje – codziennie ta sama owsianka rano przed treningiem i po treningu, potem praca i jadę na samych owoce. Zazdroszczę (ale w pozytywnym znaczeniu) tego, że masz możliwość zdalnej pracy. Ja niestety (albo stety, bo to było moje marzenie 😉 pracuję w restauracji wegańskiej i na razie tego się trzymam. Od zawsze myślałam o wyjechaniu do ciepłego kraju gdzie za żarcie i życie płaciłabym grosze. Oglądam Twoje filmiki od jakiegoś czasu i strasznie mnie motywujesz żeby jednak coś zmienić. Żeby przestać się bać, że sobie nie poradzę, że warto, bo życie jest tylko jedno…

    • Adam Sułowski 1 marca, 2016 at 09:09 Odpowiedz

      Minimalizm to dobre rozwiązanie. Przed wyjazdem wywaliłem wszystko co nie potrzebne ze swojego pokoju. Dużo łatwiej mi się pakowało i przyjemniej będzie wrócić do porządku – bo jak ma się mało rzeczy to nie bałaganią ;-). Fajnie, że jest coraz więcej wyznawców tego trendu wtedy każdy ma łatwiej. Każde marzenie jest dobre na dańa chwilę. Teraz restauracja później podróże i super zdrowe i kolorowe jedzenie na codzień. Też niestety w maju będę musiał wrócić i jeść jabłka itd. Na szczęście zacznie się sezon pomidorów ogórków. Nie ma co narzekać na Polskę – ma też swoje smaki których tu nie ma..
      Zawsze warto coś zmieniać i nie czekać, że coś samo sie zmieni. Dziś wrzuciłem na Instagrama takie foto – przeczytaj opis 😉

      • Agata 1 marca, 2016 at 21:12 Odpowiedz

        Już jeden krok podjęłam – rzuciłam studia, które rozpoczęłam żeby zadowolić wszystkich wokoło. Szybko się opamiętałam i zrozumiałam, że jak na tę chwilę studiowanie nie jest dla mnie. Po prostu źle się z tym czułam. Tak więc rzuciłam studia, przeprowadziłam się do innego miasta, znalazłam pracę, która nie jest moim celem, ale jednym z etapów. I tak teraz o tym myślę, że chyba nie jest ze mną tak najgorzej, że jeśli chcę to potrafię coś zmienić. Fajnie, że masz możliwość zdalnej pracy. Dzięki temu chyba łatwiej podjąć decyzję o wyjeździe.

        • Adam Sułowski 2 marca, 2016 at 03:29 Odpowiedz

          Warto zadbać o swoje umiejętności i ogólne ogarnięcie, które jak dla mnie znaczy najwięcej. Coż z tego, że ktoś skończy jakieś studia jeśli nic nie potrafi zrobić ani zdziałać. Tutaj fragment jednego z moich tekstów z przed lat:
          Dlaczego ludziom podoba się robienie fajnych rzeczy i miło jest im na coś popatrzeć, a nie przechodzą nigdy do czynu? Żyjemy w świecie zachwycania się innymi zamiast samemu działać. Przecież fajnie jest robić coś o czym się marzy, mieć kwalifikacje i umiejętności. Różnica między kwalifikacjami i umiejętnościami jest taka, że kwalifikacje to te punkty w CV na które chcemy nabrać pracodawcę, z kolei umiejętność to już jest jednak coś co jest w CV a i przydaje się w życiu codziennym.
          Więcej przeczytasz na http://strakman.com/tobeornattobe/
          Wszystkiego dobrego 😉

  3. Luk 18 kwietnia, 2016 at 11:31 Odpowiedz

    Adam jak to jest z ubezpieczeniem? Masz wykupione jakieś miejscowe? Czy za lekarza i szpital płacisz samemu? Słyszałem że w Tajlandii jest normalnie, czyli nie ma ZUS-u :) Czy firmę masz zarejestrowaną tam na miejscu, jakieś podatki płacisz?

    • Adam Sułowski 18 kwietnia, 2016 at 21:04 Odpowiedz

      Tak na cały wyjazd miałem ubezpieczenie. Warto mieć bo jak coś złego się wydarzy to cienko.. Bez ubezpieczenia kasa leci w tysiącach w zależności od tego co się dzieje. Ja płacę podatki w Polsce, a tutaj jestem turystycznie. Jeśli potrzebujesz konkretów i chcesz otworzyć firmę na miejscu to mogę Ci przekazać kontakt do odpowiedniej osoby. 😉

Post a new comment

Przeczytaj także

ultrakolarz1-600x399

5000km na rowerze Non Stop

foto: Jacek Turczyk (PAP) Jakiś czas temu zobaczyłem na Mokotowie kombi z nalepką  na tylnej klapie z nazwą Ultrakolarz. Zapamiętałem nazwę, ale długo minęło zanim ...