Jak zrobiłem Maraton na Cyprze w 54h (z przelotami)

0
Kiedy dostajesz zaproszenie od Cypryjskiej Agencji Turystycznej, żeby pobiec maraton w fajnym miejscu, to nie ma przeproś. Musisz się zgodzić. O możliwości wyjazdu dowiedziałem się na parę dni przed startem. Pomyślałem, że trudno o większego zucha, a długiego weekendowego wybiegania zagranicą jeszcze nie robiłem.

Nieraz przypominają mi się weekendy w moim życiu, kiedy wyjeżdżało się z grupą znajomych, których celem był trzydniowy wypoczynek. Plan był zawsze prosty:

hulaj dusza, wyciśnij ile się da i wypocznij.

Człowiek wracał po tak intensywnej trzydniówce całkowicie zresetowany, ale przy okazji skasowany, czyli jeszcze bardziej zmęczony niż przed weekendem. Nie mogłem się doczekać żeby znów to poczuć i dołożyć do tego jeszcze maraton.

Cypr to miejsce niezwykle łatwo dostępne. Na wyspę lata kilku tanich przewoźników. Niewielkim kosztem można wsiąść w samolot w różnych miejscach w Polsce, odsiedzieć w fotelu 3 godziny i 20 minut i dolecieć do tego pięknego i ciepłego miejsca. Cypr to miejsce gdzie 330 dni w roku to „słoneczko”. Chłodniejsze temperatury wynoszą 17 stopni. Jadąc na miejsce o zapas witaminy D nie trzeba się martwić.

Trzy godziny snu i w drogę

Do samolotu wsiadłem o północy w piątek. Z powodu problemów technicznych wystartowałem z opóźnieniem, ale pilot w trasie trochę przycisnął i udało się w Larnace wylądować o 4 rano czasu lokalnego (+1h). W Hotelu Ajax zameldowałem się parę minut przed 5:00. O tej porze zazwyczaj budzę się w dni, w których trenuję pływanie, tymczasem kładłem się spać jak po dobrej imprezie. Obudziłem się o 8. Z przyzwyczajenia ciało nie chciało już spać. Ruszyłem na śniadanie, gdzie najadłem się owoców i innych smakołyków. Wyskoczyłem trochę na miasto i zrobiłem małe zakupy survivalowe (bakalie), bo od 11 czekało mnie całodniowe zwiedzanie. Nim się obejrzałem, czas rano zleciał szybko i siedziałem już w samochodzie przemierzając cypryjskie drogi.

Zwiedzałem ruiny i podziwiałem piękne widoki. Ciekaw byłem jak może wyglądać sprawa długich wypraw rowerowych i jakie jest tu ukształtowanie terenu. Cypr jest przyjemnie pofałdowany, w sam raz na rower szosowy. Asfalt dobry i do tego uwaga! – pasy dla rowerów. Serce rosło kiedy przecinałem kolejne wzniesienia, bo wiem że kiedyś przyjadę tu trenować pływanie, jazdę na rowerze i bieganie. W wolnym czasie z kolei będę pływał na windsurfingu lub kite’cie w ramach treningu siłowego. W okresie „zimowym” rano można pływać w morzu, by popołudniu pojechać wysoko w góry i uprawiać białe szaleństwo np. na nartach. Czyż to nie jest wspaniałe? Pomyślmy nad innymi połączeniami. Rano snowboard, zjeżdżasz rowerem z gór, a po południu śmigasz na windsurfingu. Brzmi jak bajka.

Cypryjskie Veturillo

Gdy nacieszyłem się pięknymi widokami na klify, pojechaliśmy na ruiny. Najbardziej podobało mi się starożytne miasto Kurion. Posłuchałem z dużym zainteresowaniem ciekawej historii na temat tego miasta. Samo miejsce aż się prosiło, żeby biegać, robić pajacyki i pompki. To było prawdziwe ukoronowanie zwiedzania. Byłem zadowolony, a zarazem zmęczony całą wyprawą, tym bardziej że bardzo szybko zrobiło się późno, około 17. W drodze powrotnej do hotelu zdążyłem odebrać pakiet startowy.

SAMSUNG CSC

Co może być najlepsze na zmęczenie oraz lekkie niewyspanie? Rower. Pojeździłem po mieście Cypryjskim Veturillo. Obczaiłem dokładnie podstawowe miejsca zbliżającego się maratonu, czyli start, metę, plażę i jeszcze raz przejechałem się do centrum. Wróciłem do hotelu o 21 i zabrałem się za przyozdabianie koszulki w numer startowy i szykowanie przydatnych atrybutów do biegu. Nie przewidziałem przede wszystkim, że temperatura wynosić będzie 28 stopni Celsjusza i nie pomyślałem o kremie do opalania. Dziś za to mogę się uśmiechać do siebie w lustrze i popatrzeć na schodzącą delikatnie z nosa skórę.

rece

Można postarać się o wysoką lokatę

Kolejnej nocy prawie się wyspałem. Na sen przeznaczyłem pięć godzin, bo trafiła mi się zmiana czasu. Zjadłem płatki jaglane z bananem w pokoju, a o 8 siedziałem znowu na Veturillo i w ramach rozgrzewki pojechałem na start. Bieg zaczynał się o 9. Na pierwszej linii stali maratończycy, w kolejnej startujący w półmaratonie, dalej bieg na 10 km i na końcu „piątkowicze”. Cały przekrój biegaczy, łącznie 7 tys. osób. Tutaj moja podpowiedź dla w miarę dobrych biegaczy, którzy chcieliby po raz pierwszy stanąć na pudle – poziom sportowy nie jest powalający. Można postarać się o wysoką lokatę. Zachęcam do zerknięcia w wyniki.

Dla Limassol bieg był dużym sportowym wydarzeniem. Przy trasie stało bardzo dużo kibiców. Jako, że biegłem z Orzełkiem na piersi kibicowało mi bardzo dużo naszych rodaków, mieszkających tu na stałe. Trasa prowadziła wzdłuż morza. Później był nawrót i robiło się agrafkę, mijając znowu start i biegnąc na drugi koniec miasta, by wrócić na metę. W ten sposób krążyłem wokół tłumu kibiców i mijałem biegaczy z różnych dystansów. Fajne rozwiązanie, dzięki któremu czułem, że byłem cały czas w centrum zainteresowania. Z pewnością nie była to nudna pustelnicza wycieczka maratońska. Upał w południe był trochę dokuczliwy, ale pływanie w morzu po zakończonym biegu zrekompensowało wszystko. Zwłaszcza, że start i meta znajdowały się przy samej plaży. Moje długie wybieganie w niedzielny poranek w Limassol skończyłem według mojego zegarka w 3 godziny 28 minut. Co dało mi 26 pozycję w klasyfikacji open i 3 miejsce w kategorii wiekowej. Niestety, o miejscu na pudle dowiedziałem się dopiero tydzień po zawodach. Zwycięzca maratonu dobiegł z czasem 2 godziny i 46 minut.

 

SAMSUNG CSC

Kąpiel w morzu była kojąca,

a powrót rowerem do hotelu pomógł mi się na nowo rozruszać. Trochę się ogarnąłem i ruszyłem zjeść zwycięską pizzę – bez sera. Ze smutnym uczuciem pojeździłem jeszcze po mieście. Mój czas w tym miejscu powoli się kończył. Wpadłem jeszcze zobaczyć Beach Party dla biegaczy, na którym zasiedziałem się do 22. Wszyscy byli uśmiechnięci, a didżeje grali taką muzę, jakiej dawno nie słyszałem. Porównałbym ją klimatem Ibizzy, czy najlepszych imprez z muzyką elektroniczną. Jeśli jesteś typem imprezowego biegacza to na pewno będziesz się tu świetnie bawić.

Moja cypryjska przygoda zakończyła się następnego dnia o 6 na lotnisku w Warszawie (wylot z Cypru był o 3 rano). Przez cały wyjazd spałem łącznie (z drzemkami) około 9 godzin, a cała wyprawa zajęła 54. Wróciłem tak jak sobie zamarzyłem, bardziej zmęczony niż przed wyjazdem. To jest jednak jeden z tych intensywnych weekendów, na których wyciska się z życia jak najwięcej – samą esencję. Zapamiętam go na długo.

(Visited 280 times, 1 visits today)

About author

Adam Sułowski

Adam Sułowski to Ultra Triathlonista, Organizator Hunt Run - Polowanie na Biegaczy, autor Ultra Kukbuk StrąkMan'a i Time 2 Tri i przede wszystkim StrąkMan. Moim celem numer jeden jest wyścig na dystansie UltraMan - 10km pływania, 421km jazdy na rowerze, 84km biegu. Planem numer jeden są Mistrzowstwa Świata UltraMan na Hawajach. Misją jest znalezienie balansu w życiu między tym co nierealne i osiągalne poprzez przemierzanie drogi z punktu A do punktu B. Coraz częściej dostrzegam jednak, że: "Sztuka życia polega na tym by cieszyć małym, a wytrzymywać najgorsze." W.H. Double IronMan Finisher - 7,6km pływania + 360km jazdy na rowerze (avs 31,1km/h) + 84km bieganie - 23h53min! UMUK Finisher- 10km pływania + 421km jazdy na rowerze + 84 bieganie

No comments

Przeczytaj także

0

Your Cart