Czego nauczyłem się po pierwszej serii filmów na youtube?

0
Zrzut ekranu 2016-03-02 04.25.29

Zanim zacząłem nagrywać filmy na youtube to bardzo się bałem czy jest sens żeby to w ogóle robić. Wiedziałem, że ktoś to na pewno obejrzy, bo fanów trochę jest, ale zastanawiałem czy nie narobię sobię lipy swoją głupotą (jeszcze prawdziwa strona nie została do końca pokazana -haha). Ładnie wyglądają piękne ujęcia z wyścigów z fajną muzyką kiedy nic się nie mówi, ale w takim wypadku człowiek nie daje się poznać od prawdziwej strony. Youtube to wystawienie się publicznie – na prawdziwy hejt, na ludzi, którzy chcą zobaczyć, a nie tylko przeczytać.

Na zawodach pokazuje tylko charakter, a film z muzyczką o tym tylko świadczy. Prawdziwość drugiego człowieka poznasz w codziennym życiu, jego trudach i sytuacjach w których musi sam sobie dawać radę.  Oczywiście przez parę pierwszych dni lub odcinków może poudawać kogoś innego, pozgrywać kozaka, ale po pewnym czasie wychodzi prawdziwa natura, bo nie ma się na to siły – zwłaszcza podczas podróży gdzie każdego dnia spala się tysiące kalorii.

Po co to komu ten youtube potrzebny i kto to będzie oglądał myślałem przed podróżą na Słowenię? Chciałem to jednak zrobić żeby pamiętać swoje przeżycia. Nie wiedziałem co mam nagrywać i czy w ogóle to ujrzy światło dzienne. Na początku trochę dziwnie, jąkałem się przed kamerą nawet gdy wokół nie było nikogo. Nie miałem pojęcia o robieniu fajnych ujęć, baaa ja nie ogarniałem robienia fajnych zdjęć. Zawsze dostawałem opierdol za ucięte to i tamto na zdjęciu.  O tym jak zestresowany byłem nagrywając na samym początku niech świadczy fakt, że na samym początku pierwszego odcinka źle obliczyłem proste matematyczne działanie 97kg – 71kg= 26kg. Według mnie to było wtedy 16kg.

Najważniejsze, że spróbowałem. Najgorzej było, gdy myślałem, że wrzucę to na youtube – wtedy bardzo się blokowałem i nie wiedziałem co mówić. Powoli jednak zaczynałem przyzwyczajać się kamery i częściej myślałem, że do sieci tego może nie wpuszczę, a zrobię sobie świetną pamiątkę, którą pokażę w okrojonym materiale wnuniom i dzieciom. 

Mimo, że youtuberem wybitnym nie jestem, to chciałem opowiedzieć trochę o swoich doświadczeniach i spostrzeżeniach na temat tego medium. Na początek chciałem powiedzieć, że:

  1. Jest to inne medium niż fejs, instagram – polega na czym innym, przyciąga innych ludzi (widzów), nie jest tak, że ludzie z bloga, czy fejsa przelewają się nagle na youtube. To jest „program” i coś co trzeba zbudować od początku. Widzowie na youtube to całkiem inny following. Na youtube więcej się komentuje, można zatrzymać film i przyjrzeć się wszystkiemu. Przesłuchać coś kilka razy. Czasem coś autor mówi w uniesieniu i wrzuci dwuznaczne słowo – wtedy ktoś się może do tego przyczepić mimo, że w zwykłej sytuacji puściłby to płazem. 
  2. Uzależnia – ma się ochotę tworzyć nowe materiały i je publikować. Zaczyna się też oglądać samemu różne inne produkcje i odkrywać cały ten fenomen. Sam znalazłem kilku autorów, których chętnie teraz śledzę. Był taki okres podczas mojej podróży w Tajlandii, że nie widziałem co mam publikować bo cały czas nagrywałem. Pod koniec pomyślałem, że spróbuje robić daily vlogi. Robisz materiał jednego i tego samego go publikujesz. To był fajny challenge i przy okazji sporo się dzięki temu nauczyłem. Można naprawdę do tego przywyknąć, ale robiłbym to teraz z jednodniowym poślizgiem.
  3. Zmusza do uczenia się:montażu, robienia zdjęć, szukania fajnych kadrów i robienia większej ilości ujęć. Bałem się bardzo tego montażu, bo miałem złe doświadczenia. Mój film z podróży na Cypr robiłem jakieś 16h w Movie Make’rze (o zgrozo!). Raz mi się cały plik pod koniec pracy wysypał, inna sprawa to fakt, że miałem kiepski komputer itd. Teraz robie w Adobe i jest jak bata strzelił. Wszystko takie proste – chociaż wiele rzeczy jest w tym przypadku do nauczenia się. Robiąc materiały i samemu je składając można się nauczyć dużo więcej, bo później czujesz czego Ci brakuje i samemu wiesz co można było jeszcze dorobić.
  4. Szukania nowych technik kręcenia – ja uwielbiam filmy kreatywne, gdzie dorobione jest w nich dużo ujęć po samym kręceniu lub jeśli mają jakiś motyw przewodni. Dzięki temu zastanawiam co mógłbym u siebie wprowadzać nowego. Póki co jeszcze tego nie zacząłem robić.
  5. Wymyślania nowych pomysłów na filmy. Wymyślanie różnych historii i zebranie odpowiednich ujęć do tego to wcale nie taka prosta sprawa. Tutaj uczę się na przykładzie głupio – śmiesznych filmów, które zamieszczam głównie na facebooku. Zawsze mam stres przed ich publikacją. 
  6. Pokazywania prawdziwego siebie.  Za blogiem, fejsem i instagramem stoją naprawdę ludzie. Chociaż to czasem ciężko pojąć to tak jest. Ja jestem typem introwertyka, który z czasem się rozkręca i robi się bardziej otwarty. Dodatkowo jeśli ochleje się kawy to mój mózg świruje. Mi zatem dodatkowo YT pod tym względem służy, żeby szybciej otwierać się do ludzi.
  7. Zostaje super pamiątka, dużo lepsza niż zdjęcia i zapiski (które też mają dużą wartość). Już teraz z chęcią wracam do moich filmów z podróży na Słowenię. Jak sobie przypominam jak było mi ciężko w niektórych chwilach to bardziej doceniam to co mam, co przeżyłem i doświadczyłem. 
  8. Jak często widzisz ludzi jeżdżących z action cam’ami na kaskach, samochodach, motocyklach, nartach itd? Jedzie gość 30min z jednym ujęciem w nieciekawym miejscu i ma 30min ujęć i nic z tego nie wynika i nic z tym nigdy nie zrobi i nikomu nie pokaże, a jak pokaże to ktoś popatrzy 5sek i już nie będzie zainteresowany. Autor oczywiście będzie się zachwycał i podniecał. W tym przypadku powiem tak: „czasem jest tak, że bardziej cieszysz się czyjegoś śmiechu i szczęścia i z samej opowieści” Kiedyś, gdy oszczędzało się taśmę to kręciło się coś z sensem i mimo braku montażu te filmy domowe miały sens i były fajne. Teraz kręci się dużo i większość jest bez sensu. Fajnie tworzyć zatem coś co ma sens

Jaram się teraz youtube na maxa. Chciałbym kręcić jak najwięcej i publikować jak najwięcej. Z chęcią robiłbym daily vlogs z jakimś przesłaniem, a nie gadaniem o jak spędziłem dzień, ale nie wiem czy widzowie na ten teraz nadążyliby z moimi publikacjami. Mega mi się podobało to, że była przy tym ciągła praca i codziennie coś dodatkowego do zrobienia, a ja lubię dużo i regularnie pracować.. Zdecydowałem się więc, że postaram się o 1 film na tydzięń z dobrą zawartością i w miarę fajnym montażem. Będziem się uczyć, szkolić i działać. Na razie jest lipa, ale będzie lepiej – montaż jest trudny.

Co powiem o pierwszej serii filmów z Podróży po Podwójne Żelazo? Gdzieś trzeba było zacząć i to był dobry początek. Cieszę się, że to nakręciłem i dałem się poznać wielu ludziom. Cieszą mnie przybywające suby, coraz większa liczba wyświetleń i mam nadzieję, że produkcja filmów będzie szła coraz lepiej. W najbliższym czasie muszę się skupić na dochodzeniu do siebie i znajdowania swojego miejsca w czasie kontuzji – minęły dwa tygodnie i zaczęło się robić bardzo ciężko. Mam nadzieję, że wrócę do pełnej sprawności jak najszybciej.

Warszawa, 4 kwietnia 2016

About author

Adam Sułowski

Adam Sułowski to Ultra Triathlonista, Organizator Hunt Run - Polowanie na Biegaczy, autor Ultra Kukbuk StrąkMan'a i Time 2 Tri i przede wszystkim StrąkMan. Moim celem numer jeden jest wyścig na dystansie UltraMan - 10km pływania, 421km jazdy na rowerze, 84km biegu. Planem numer jeden są Mistrzowstwa Świata UltraMan na Hawajach. Misją jest znalezienie balansu w życiu między tym co nierealne i osiągalne poprzez przemierzanie drogi z punktu A do punktu B. Coraz częściej dostrzegam jednak, że: "Sztuka życia polega na tym by cieszyć małym, a wytrzymywać najgorsze." W.H. Double IronMan Finisher - 7,6km pływania + 360km jazdy na rowerze (avs 31,1km/h) + 84km bieganie - 23h53min! UMUK Finisher- 10km pływania + 421km jazdy na rowerze + 84 bieganie

No comments

Przeczytaj także