Czego nauczysz się z kontuzji i choroby?

0
kontuzja

Ktoś może sobie rzucić na wiatr dzień bez treningu jest dniem straconym. Ja jeszcze parę dni w swoim przypadku przedstawiałem to w formie takiego równania

Brak treningu = (Dzień stracony)^2= (Dzień stracony) * (Dzień stracony)

Pauzuję już 1,5 tygodnia z racji przeziębienia i bólu w kostce. Każdego dnia cierpiałem bo wydawało mi tracę i tracę formę. Kurczę już było tak dobrze, tak dużo godzin trenowałem, dość mocno i całkiem fajne samopoczucie. Ale

Czego uczy kontuzja, infekcja i choroba:

  • Zapomnieć o tym co było. Na pewno dobrze sobie radziłeś, ale strata w sumie jednego tygodnia czy trochę więcej to nic takiego. Nie ma co się wpędzać w depresję i myśleć tylko o kilku straconych dniach przeznaczonych na wypoczynek. „Ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy” w które będzie możliwość pocieszyć się treningiem i zrealizować swój cel mimo wszystko.
  • Łatwo jest powiedzieć sobie, że od dzisiaj będziesz tylko cisnął i cisnął coraz więcej.  Zastanów się tylko co spowodowało to, że miałeś przestój i nie pozwól żeby to się powtórzyło.
  • Zacznij na nowo z niższego pułapu. Ciało nie jest w takiej samej formie jak przedtem. Staraj się wyczuć organizm na nowo powoli dodając intensywności i objętości treningowi.
  • Trzymaj się klasycznej zasady. Jeden trening mocny, jeden lekki. Mięśnie też muszą odpocząć I ciało musi się zregenerować. Jeśli nie dozujesz sobie tego stopniowo to tylko niszczysz swoją formę i idziesz w stronę przestoju. Nie dopuść żeby dojść do punktu krytycznego w którym przeciążenie jest bardzo blisko. W końcu odpoczynek jest tak samo ważny jak trening.
  • Myśl pozytywnie – To chyba najlepsza metoda, cieszyć się z nawet lekkiego treningu rowerowego. Docenić znów moment, że robi się faktycznie coś dla siebie, a nie:

„Ja pie…le jeszcze 2h roweru dzisiaj, jak ja to zrobię..”

Lepiej:

„Ale będę się dobrze czuł  po tym rowerze”

„Dzięki dzisiejszemu treningowi na zawodach będzie mi o wiele łatwiej. Jazda!”

„Zajebiście jutro 5h wycieczka rowerowa z samego rana. Pojadę tu i tam..” J

Coby nie mówić, pozytywne myślenie pomaga łamać stworzone przez siebie negatywne bariery.

  • Ciesz się treningiem. Ćwiczenia powinny być przyjemnością. Nie mogą przeraźliwie boleć. Niech ten ból będzie pozytywny i znośny. Life tastes good jak mówi pewna firma..

To z takich ogółów tyle. Dla mnie kontuzje i chorowanie to mało znane tereny. Dlatego trochę się nad tym rozczuliłem. Dzisiaj jednak jak zobaczyłem stopę Justyny na parę tygodni przed olimpiadą to aż mi się słabo zrobiło, ale sama zainteresowana wydaje się być pozytywnie nastawiona.

Wydawało mi się, że mam to wszystko pod kontrolą, ale teraz będę jeszcze mocniej przysłuchiwał się temu co mówi psychika i ciało. Na UltraMana jestem cały czas napalony jak 150, jak to się mówi. Trochę zagłusza to moje spojrzenie na siebie z dalszej perspektywy. Nawet słysząc od znajomych, że wyglądam jak zombie zombie zombie nie byłem w stanie tego przyjąć i mówiłem że mam siłę zaprzęgu koni, mam się dobrze i trenuję do UM. Te zawody zrobiły się schorzeniem na moim mózgu, bo bardzo chcę tam być, ciągle trenować i dotrzeć na metę. Nie wspomnę nawet, że parę razy mi się śniło pływanie i zła technika i za szybka kadencja. Nie dość, że w głowie i tak miałem już poprzewracane to jakby od grudnia ktoś jeszcze tym wstrząsnął robiąc sobie szejka. Dobrze, że dostałem „zółtą kartkę” tu i teraz. Dzięki temu wydaje mi się, że boędę jeszcze silniejszy, lepszy i mądrzejszy. Nawet yoga nie uchroni przed kontuzją czy infekcją, gdy patrzy się jedynie na cel, a drogą leci się jak leci i coraz szybciej i dalej. Musi być kontakt z bazą, czy połączenia ciała z duszą, którego owe ćwiczenia jogi uczą, ale ja jako jeszcze świeżak za bardzo jeszcze tego nie poczułem. W ramach wolnych przemyśleń: lepiej coś stracić na tydzień dwa, niż na pół roku lub całe życie. To chyba sens i sztuka życia, upadać i wstawać.

Wydaje mi się w moim przypadku zawiodło:

  • Założenie na lekkie 17km wybieganie nowych butów za 4 stówki – wydawało mi się, że to dobry początek na taką inaugurację
  •  Ślepy cel vel UM nie słuchanie siebie

Co pomogło?

  • Wizyta na rehabilitacji sportowej, ale nie ostatnia (temat podobno szybki do wyleczenia)
  • 5dni w łóżku
  • Spokój i chwile do przemyślenia.

Dzisiaj już będę delikatnie kręcił na rowerze, biegania chwilowo nie ma..

Podsumowanie

Szukajcie, a znajdziecie. Słuchajcie a dojdziecie!

Adam

About author

Adam Sułowski

Adam Sułowski to Ultra Triathlonista, Organizator Hunt Run - Polowanie na Biegaczy, autor Ultra Kukbuk StrąkMan'a i Time 2 Tri i przede wszystkim StrąkMan. Moim celem numer jeden jest wyścig na dystansie UltraMan - 10km pływania, 421km jazdy na rowerze, 84km biegu. Planem numer jeden są Mistrzowstwa Świata UltraMan na Hawajach. Misją jest znalezienie balansu w życiu między tym co nierealne i osiągalne poprzez przemierzanie drogi z punktu A do punktu B. Coraz częściej dostrzegam jednak, że: "Sztuka życia polega na tym by cieszyć małym, a wytrzymywać najgorsze." W.H. Double IronMan Finisher - 7,6km pływania + 360km jazdy na rowerze (avs 31,1km/h) + 84km bieganie - 23h53min! UMUK Finisher- 10km pływania + 421km jazdy na rowerze + 84 bieganie

No comments

Przeczytaj także

zenrower

Podróż rowerem przez Tajlandię

Siedzę sobie w pokoju i jest temperatura w środku 33 stopnie. Klimy nie bardzo lubię, więc czekam na jeszcze chwilę aż już będzie się lało ...