31 IronManów w miesiąc

2
wp-1468349579756

Mój  przyjaciel którego poznałem podczas UltraMana w 2014 roku to nie lada gość. Przez najbliższe 31 dni będzie pokonywał każdego dnia dystans IronMana. Można łatwo stwierdzić, że to już głupota. Po co robić coś takiego? Osoby bardziej doświadczone wiedzą, że duża objętość treningowa niczego mega odmieniającego nie wprowadzi. Był już poza tym projekt 50/50, czyli 50 ironów w 50 różnych stanach w US&A.

Nie zawsze jest tak, że to co robimy musi mieć jednak sens dla innych. Póki ma sens dla nas samych to jest to wartość sama w sobie. To nie jest tak, że jest to sama przyjemność i osoba, która to robi to cieszy się swoją działalnością. To czego sie nie widzi na pięknych zdjęciach w internecie to walka. Zazwyczaj widać samą metę, szczyty gór i zwycięstwo. Innymi dniami nie widać nic na instaśku lub fejsie bo nie ma się siły dodać głupiej fotki. Takie są właśnie wyprawy i to jest w nich najlepsze, niszczą fizycznie i psychicznie, ale sprawiąją że docenia się codzienny komfort jaki ma się w domu. Po takiej wyprawie cieszysz się wyzwaniem jakiemu podołałeś/aś i jak ciężką pracę wykonałeś/aś. Najlepsze w tym jest to, że po takim przedsięwzięciu mierzenie w szarej rzeczywistości z problemami to pikuś. 

Wyprawa to nie są zawody, że leci się w tłumie i ma się niesamowitą motywację ukończenia. Podczas zawodów za każdym rogiem masz stolik z napojami i jadłem. Dużo łatwiej byłoby ukończyć 31 eventów sportowych gdzie ma się wszystko podstawione pod nos a w dodatku ruch wyłączony dla samochodów i cały czas spotykasz ludzi. Dlatego to właśnie jest dobry „czelencz”. Zostajesz sam ze sobą w umiarkowanie ciepłej Norwegi śpiąc w furze i doczepionym do niego namiocie. Codziennie czeka Cie walka.

Trzeba zaplanować jedzenie na te wszystkie dni, a na codzień jeszcze je przygotować. W zeszłym roku w ramach Pucharu Świata w Ultratriathlonie w Meksyku trzeba było pokonać 5 lub 10 dystansów IM dzień po dniu. Chłopaki trzaskali to w czasach 10-15h na jeden dzień w zależności od poziomu sportowego. Ciężko to wyglądało na internecie, bo widać było, że to już dużo. Nie ma co się dziwić to 38km pływania 1800km rowerem i 420km biegania w siedem dni. Mój przyjaciel tego dystansu ma jeszcze trzy razy tyle.

Jest takie powiedzenie: If it doesn’t challenge you it doesn’t change you. Człowiek, który to robi jest trochę innym typem człowieka w porównaniu do ludzi którzy szukają rozgłosu. To ziomuś, który jest jednym z lepiej zbudowanych typów jakich znam i jest naprawdę oddany temu co robi. Kiedyś pracował w korpo jeździł nową beemką siódemką. Wcześniej był hokeistą, ale przez kontuzję przerwał karierę sportową. Po tym jak opuścił „klasyczny mordor” zaczął podróżować i to nauczyło go skromnego i minimalistycznego życia.

W jego domu znajdziecie głównie sprzęt sportowy. Śpi na ziemi na karimacie i odżywia się prosto i zdrowo. Został trenerem i ma mnóstwo czasu, żeby codziennie trenować i uczyć się nowych sportów. Świetnie jeździ na łyżwach – tych szybkich, ostro biega na nartach biegowych, startował w swim runach, biegach na 100mil po górach. W zeszłym roku w ramach „czelencza”  zrobił w ciągu 4 tygodni: maraton na łyżworolkach, bieg po górach 168 w Grenoble z przewyższeniami większymi niż na UTMB, Double IronMana i maraton na bieżni.

Chciałbym mieć trenera z takim doświadczeniem. To co wymieniłem to pikuś, bo startował też w swim runach, na nartach na 100km, na łyżwach i wielu innych dziwolągach, których nie sposób wymienić. Do tego jest trenerem krossfitnessu i innych wariactw. Wie jak należy się rozciągać, co to rehabilitacja i fizjoterapia. To wszystko to wiedza i doświadczenie jakie posiada mało kto.

W zeszłym roku zapytałem go czemu nie skupi się przez chwilę nad jedną dyscypliną i nie zostanie Mistrzem Świata. Powiedział, że go to nie interesuje. Bardziej ceni sobie balans w życiu i wszechstronność niż ograniczenia. Nie każdy musi i chce zostać mistrzem, ale mój przyjaciel Kristian Kristiansen ze Szwecji jest mistrzem samym w sobie. Ziomusia możesz odwiedzać na instasiu (przejrzyj dobrze archiwum) i skromnym fanpage.

Pisać można by tu książkę o tym kolesiu. Zachęcam jednak Cie do postępowania według własnych upodobań i pasji tak żebyś był/a zadowolona ze swojej historii w Twojej własnej książce. Tym miłym akcentem zakończymy.

Chyba, że masz coś do dodania to napisz w komentarzu..

3m sie

Piątek, 22lipca 2016, Warszawa

Adam StrMn

About author

Adam Sułowski

Adam Sułowski to Ultra Triathlonista, Organizator Hunt Run - Polowanie na Biegaczy, autor Ultra Kukbuk StrąkMan'a i Time 2 Tri i przede wszystkim StrąkMan. Moim celem numer jeden jest wyścig na dystansie UltraMan - 10km pływania, 421km jazdy na rowerze, 84km biegu. Planem numer jeden są Mistrzowstwa Świata UltraMan na Hawajach. Misją jest znalezienie balansu w życiu między tym co nierealne i osiągalne poprzez przemierzanie drogi z punktu A do punktu B. Coraz częściej dostrzegam jednak, że: "Sztuka życia polega na tym by cieszyć małym, a wytrzymywać najgorsze." W.H. Double IronMan Finisher - 7,6km pływania + 360km jazdy na rowerze (avs 31,1km/h) + 84km bieganie - 23h53min! UMUK Finisher- 10km pływania + 421km jazdy na rowerze + 84 bieganie

2 comments

    • Adam Sułowski 26 lipca, 2016 at 10:35 Odpowiedz

      Je bardzo dużo nieprzetworzonego towaru.Jeśli pytasz o to co chcesz wiedziec to Ci powiem, że miasa i ryb je mało ;-). Bardzo dużo orzechów owoców i warzyw. Jest też dużym fanem przypraw typu imbir, curry itd. Typowych carbo: jak ryż, kasza owies je mało, ale goni to z owoców i warzyw
      Będę się starał go ściągnąć kiedyś do Polszy. 😉

Post a new comment

Przeczytaj także

Zrzut ekranu 2016-03-14 14

Co to jest Frutarianizm?

*Sprostowanie: Frutarianizm (lub fruktarianizm, fruitarianizm, fruktorianizm) – styl życia, którego zwolennicy dopuszczają spożywanie wyłącznie owoców i warzyw, których zerwanie nie powoduje śmierci – czyli inaczej zniszczenia ...